Recenzja
W naszym życiu nie zawsze jesteśmy sobą. Zakładamy maski, aby ukryć nasze problemy i negatywne emocje. Blokujemy je, nie pozwalając im spokojnie ujść. Kumulujemy je, myśląc, że nigdy z nas nie wyjdą. Wszystko dlatego, żeby w grupie nie dochodziło do zmian, aby wszystko działało prawidłowo.
W „Przytul mnie” ukazaną mamy grupę nastolatków. Nie są oni niezwykli. Bawią się, droczą, czasem nawet kłócą i wyzywają. Nie jest to jednak w naszym świecie postrzegane jako coś niezwykłego.
Trzeba przyznać, że każdy bohater został ukazany ludzko. Ma swoje problemy, z którymi często sobie nie radzi. Każdy jednak zakłada swoją maskę. Problemy kłębią się natomiast i czekają, by eksplodować.
Film jest jednym z najtrudniejszych, jakie w życiu widziałem. Głównie dlatego, że dotyka problemów każdego niemal człowieka, zwłaszcza nastolatka. Dlatego nie każdy go zrozumie i doceni jego treść. Niektórzy nie zaakceptują jego przekazu, odrzucą go od siebie jak najdalej.
Nie tylko pojedyncze sceny, lecz klimat całego filmu buduje przejmujące poczucie winy. Można mieć wrażenie, że zrobiło się coś złego, porównywalnego do przestępstwa w filmie.
„Przytul mnie” pokazał, że przestępcy nie muszą być zawsze wyrzutkami społecznymi, lecz mogą być również ofiarami własnych problemów. Emocje, które biły od tego filmu były bardzo mocne, a bohaterowie zostali ukazani szczegółowo. Dzięki temu można zrozumieć ich motywy. Najbardziej przejmujące jest to, że opowiedziana historia wydarzyła się naprawdę…
Ocena:8,5/10
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz